Jego własna córka, Emily Castro, była świadkiem przemocy domowej w domu

Ale mimo to 25 osób w Teksasie złapało wirusa. I większość z nich chodzi do kościoła związanego z kaznodzieją, który krytykował szczepionki.

Odra przywiózł ze sobą gość z Międzynarodowego Kościoła na Górze Orła, który niedawno podróżował. Eagle Mountain jest częścią Kenneth Copeland Ministries — Copeland jest teleewangelistą, który w swoim programie zdyskredytował szczepionki (segment zaczyna się około 20:10), mówiąc rzeczy w stylu: „Nie zarażasz wirusem zapalenia wątroby typu B niemowlęciu. To szaleństwo, stary. To jest strzał na choroby przenoszone drogą płciową… Nie wierzysz na słowo faceta, który próbuje zastrzelić, co jest dobre, a co nie."

Wielu parafian z Eagle Mountain, którzy zachorowali na tę chorobę, nigdy nie było zaszczepionych, donosi USA Today.

Od tego czasu Kościół prowadzi kliniki szczepień, a w oświadczeniu wydanym 15 sierpnia pastor i córka Copelanda, Terri Pearsons, powiedział:

„Niektórzy myślą, że jestem przeciwny szczepieniom, ale to nieprawda. Szczepienia pomagają w ogromnym obniżeniu śmiertelności. Uważam, że sprzeciwianie się szczepieniom jest złe. Obawy, jakie mieliśmy, dotyczą przede wszystkim bardzo małych dzieci, które mają w rodzinie historię autyzmu i zbyt wielu szczepień jednocześnie”.

Strona internetowa kościoła oferuje następujące zalecenia dla osób ze schorzeniami:

„Najpierw poszukaj mądrości Boga, Jego Słowa i odpowiedniej opieki medycznej u profesjonalisty, którego znasz i któremu ufasz. Zastosuj mądrość i rozeznanie w realizacji ich zaleceń dotyczących leczenia. Obejmuje to: szczepienia, szczepienia, operacje, recepty lub wszelkie inne procedury medyczne”.

Czuwanie modlitewne w pobliżu domu, w którym znaleziono trzy kobiety w Cleveland, 8 maja 2013 r. (David Duprey/AP)

Ariel Castro przyznał się w piątek do 900 porwań i gwałtów i przyjął wyrok dożywocia bez możliwości zwolnienia warunkowego. Chociaż w końcu przyznał się do swoich zbrodni, zastanawiamy się, co mogło doprowadzić do tej skrajnej przemocy wobec kobiet. Jedną wskazówką jest to, że Castro miał historię aresztowań związanych z przemocą domową. Ale Charles Ramsey, sąsiad, który interweniował w sytuacji domowej, jak sądził, miał również historię popełniania przemocy w domu. Co skłania jednego człowieka do przerwania kręgu przemocy, a drugiego do eskalacji do porwań, gwałtów i tortur?

Wiemy, że dzielnice o wyższym poziomie ubóstwa, bezrobocia i sklepów monopolowych mają wyższy wskaźnik przemocy domowej. Czy któryś z sąsiadów pana Castro uważał, że to „tylko kolejny” przypadek przemocy domowej i uważał, że interweniowanie „nie było dla nich”? Wielu sąsiadów zgłosiło, z perspektywy czasu, krzyki z domu Castro. (Z drugiej strony w niektórych południowoafrykańskich miastach kobiety stoją przed swoimi domami i rzucają w garnki, gdy słyszą, jak ktoś atakuje sąsiada, aby zwiększyć świadomość społeczną i powstrzymać sprawców).

W przypadku Ariela Castro historia staje się bardziej skomplikowana. Ariel Castro mówi, że był maltretowany jako dziecko. Raport Departamentu Sprawiedliwości USA ujawnił, że maltretowane dzieci zaczynają popełniać przestępstwa w młodszym wieku i popełniają prawie dwa razy więcej przestępstw niż dzieci, które nie były krzywdzone. Czy to było źródło gwałtownej natury pana Castro? Jego własna córka Emily Castro była świadkiem przemocy domowej w domu. Miała poważne problemy ze zdrowiem psychicznym i próbowała zabić własne niemowlę. Jednak większość maltretowanych dzieci lub tych, którzy są świadkami przemocy, nie dopuszcza się przemocy.

Castro jest szczególnie potwornym sprawcą, ale ważne jest również, aby umieścić historię przemocy wobec kobiet w kontekście.  

Każdego dnia w Stanach Zjednoczonych trzy kobiety są zabijane przez partnera, a 24 osoby na minutę padają ofiarą gwałtu, przemocy fizycznej lub prześladowania przez partnera intymnego. 

Od ponad dziesięciu lat jestem lekarzem na izbie przyjęć w jednym z największych szpitali miejskich w naszym kraju, Grady Memorial Hospital w Atlancie, i osobiście byłem świadkiem urazów spowodowanych przemocą domową, a także długoterminowych konsekwencji nadużyć dla zdrowia psychicznego . Wiem, że tym urazom można zapobiec. Co więcej, w ramach badań mojego zespołu finansowanych przez Centers for Disease Control and Prevention, przebadaliśmy ponad 3000 pacjentów i odkryliśmy, że prawie jeden na pięciu mężczyzn ujawnił niedawną przemoc domową wobec partnera. 

Niestety, nie mamy zbyt wielu skutecznych środków, aby interweniować na wczesnym etapie, gdy identyfikujemy sprawców. Obowiązkowe programy interwencyjne dla osób nękających nieproporcjonalnie obejmują mniejszości i grupy o niższym statusie społeczno-ekonomicznym i nie przyniosły długotrwałego sukcesu. Sprawcy są zobowiązani do wzięcia osobistej odpowiedzialności za swoje działania i aktywnego zaangażowania się w zmiany – jak najlepiej wspierać to zobowiązanie?  

Kongres w końcu uchwalił Ustawę o Przemocy Wobec Kobiet po krótkim wygaśnięciu w tym roku, aby utrzymać finansowanie usług przemocy domowej. Jednak finansowanie badań nad nowymi programami mającymi na celu zapobieganie lub leczenie przemocy domowej jest ograniczone. Narodowe Centrum Zapobiegania i Kontroli Urazów w Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom otrzymuje mniej niż dwa procent budżetu CDC, pomimo ogromu obrażeń i przemocy w naszym kraju.

Biorąc pod uwagę, że jedna na cztery kobiety doświadczyła przemocy ze strony partnera, ktoś w Twoim życiu – sąsiad, rodzic w szkole Twojego dziecka lub Twoja rodzina – doświadcza przemocy domowej. Chociaż możemy nigdy nie wiedzieć, co doprowadziło do agresywnego charakteru pana Castro, możemy wykorzystać to jako okazję do podkreślenia, że ​​bardziej skuteczne programy leczenia pałkarzy mogą pomóc powstrzymać eskalację lub dalsze bicie przemocy.

Program na Florydzie opracował trzy różne programy dotyczące przemocy domowej, różniące się od osób po raz pierwszy popełniających przestępstwa, osób nadużywających substancji lub problemów ze zdrowiem psychicznym oraz osób z brutalną historią kryminalną lub osób, które używały broni podczas przemocy domowej. Spośród 18 000 zarejestrowanych sprawców, ci, którzy nie ukończyli programu, byli dwa do trzech razy bardziej narażeni na ponowne aresztowanie za przemoc domową. Jak potwierdził przykład i badania Charlesa Ramseya, sprawcy, którzy biorą odpowiedzialność za przeszłe zachowanie i uczą się nowych umiejętności komunikacyjnych, mogą się zmienić.

(USAG-Humphreys/flickr)

Czterdzieści dwa lata po tym, jak prezydent Nixon podpisał Narodową Ustawę o Raku i ogłosił „wojnę z rakiem”, praktycznie niemożliwe jest oddzielenie raka od pieniędzy – spacery, przejażdżki rowerem i różowe wstążki zachęcają ludzi do coraz większych darowizn. Kwestionowanie potrzeby zwiększenia funduszy na pomoc chorym na raka wydaje się niemal świętokradztwem.

Ale o to właśnie pyta Clifton Leaf, chory na raka (ze zdiagnozowanym w liceum chłoniakiem Hodgkina) i redaktor magazynu Fortune w swojej książce The Truth In Small Doses: Why We’re Losing The War on Cancer — and How to Win It : A jeśli tak naprawdę brak funduszy na badania nie jest problemem? Jednym z powodów, dla których nie robimy szybszych postępów w walce z rakiem, według Leaf, jest to, że federalny proces grantowy często wygania najbystrzejsze umysły z laboratoriów akademickich, a dla tych, którzy zostają, faworyzuje „małe pytania” niskiego ryzyka zamiast rzucać się na ogrodzenia.

„Więcej pieniędzy samo w sobie niczego nie rozwiąże” – powiedział Leaf. „Powiedzmy, że podwoiliśmy budżet [National Institutes of Health], co nie poprawi życia naukowców”.

Problemem, jak widzi Leaf, jest biznes badań nad rakiem. W ciągu ostatniej dekady „uprawianie nauki” osiągnęło etap kryzysu – z twierdzeniem, z którym wiele osób w społeczności onkologicznej się zgadza, nawet jeśli nie do końca zgadzają się z Leafem we wszystkich jego wnioskach.

Jeśli jesteś śledczym w połowie kariery, poświęcasz nawet połowę swojego czasu na staranie się o fundusze. I to jest prawdziwy problem."

Na początek, ponieważ proces finansowania National Institutes of Health (NIH) stał się tak przedłużający się i żmudny, naukowcy akademiccy spędzają zbyt dużo czasu martwiąc się o pieniądze — myśląc o grantach diabetins max tabletki, oceniając granty i wreszcie zarządzając i administrując ich aktywnymi grantami w laboratorium . A wszystko to jest czasem, który nie jest poświęcony na badania nad rakiem. Według Leafa, „unosząca się niepewność”, która towarzyszy nawet najbardziej doświadczonym badaczom „z gwiezdnymi życiorysami i długą historią powodzenia grantów”, wiąże się z kosztami psychicznymi naukowców, jeśli chodzi o przyszłość ich pracy i laboratoriów. Na przykład, podczas gdy budżet NIH podwoił się w latach Clintona, wnioski o granty również się podwoiły, z 24 000 w 1998 r. do prawie 50 000 w 2007 r., co oznacza, że ​​dziedzina była równie konkurencyjna z punktu widzenia badacza.

„Jeśli jesteś śledczym w połowie kariery”, wyjaśnia dr Otis Brawley, naczelny lekarz w American Cancer Society, „poświęcasz nawet połowę swojego czasu na starania się o fundusze. I to jest prawdziwy problem”.

Dla firm i organizacji non-profit sensowne jest inwestowanie znacznej ilości czasu w finansowanie. Ale akademickie badania nad rakiem polegają na walce z chorobą, a nie na osiąganiu zysków czy podtrzymywaniu misji charytatywnej. Na przykład nigdy nie spodziewalibyśmy się, że straż pożarna lub policja spędzi połowę swojego czasu na namawianiu rządu do finansowania – wciąż walcząc z pożarami i ratując życie – tylko po to, by drzwi były otwarte.

Co gorsza, według Brawleya, są szanse, że naukowcy, którzy myślą poza ustalonym paradygmatem, nie dostaną pieniędzy. Jak to ujął, NIH i National Cancer Institute (NCI) obecnie „prowadzą działalność w zakresie unikania ryzyka”.

„Plan, lub procent finansowanych projektów, wynosi [mniej niż] 9 procent do końca tego roku podatkowego dla NIH i NCI, co oznacza, że ​​naukowcy mają mniej niż 1 na 10 szans na przeforsowanie wniosku o grant” Brawley powiedział. I nikt nie chce być oskarżony o podjęcie dużego ryzyka i przegraną. W efekcie finansują 9 lub 10 procent [projektów], o których wiedzą, że zakończą się sukcesem”.

Najlepsi i najzdolniejsi ludzie albo nie chcą podejmować badań akademickich, albo nie mogą zostać z powodu problemów z finansowaniem, więc coraz więcej naukowców wyjeżdża do przemysłu, Wall Street lub konsultingu."

A tych 9 lub 10 procent naukowców, którzy mają szczęście, zwykle nie może osiągnąć niezależności, dopóki nie przekroczą czterdziestki – to problem, mówi Leaf, „ponieważ gdy masz swobodę i pieniądze na podejmowanie dużego ryzyka, prawdopodobnie mijasz kreatywność. ”. Opierając się na idei, że naukowcy w wieku dwudziestu i trzydziestu lat mogą być najbardziej innowacyjnymi w Liściu, przekonuje, że zbyt wielu obiecujących naukowców spędza swoje najlepsze lata w „czyściecu po doktoracie”, próbując uzyskać pozycje na stałe.

„Moi prawnicy są już partnerami, a moi koledzy ze szkoły biznesu są już dyrektorami generalnymi” – powiedział dr E. Ray Dorsey, 41-letni profesor neurologii na University of Rochester, który ma również tytuł MBA w zakresie zarządzania opieką zdrowotną z The Wharton School of the University of Pennsylvania i spędziła dwa lata w firmie konsultingowej McKinsey & Firma przed jego rezydenturą medyczną. Jego zdaniem obecne finansowanie badań to fatalny model ekonomiczny. „Najlepsi i najzdolniejsi ludzie albo decydują się nie wchodzić w dziedzinę badań akademickich, albo nie mogą zostać z powodu problemów z finansowaniem, więc coraz więcej naukowców wyjeżdża do przemysłu, Wall Street lub konsultingu”.

Jak zaznacza, angielski profesor nie musi finansować własnej pensji. Jego wypłata pochodzi z czesnego studentów i kasy uniwersyteckiej. Z drugiej strony naukowcy z wydziału płacą sobie pensję z pieniędzy z grantów, co dodatkowo zwiększa presję i zachętę do całkowitego wyjścia z badań akademickich. „Gdyby ludzie mieli pokrytą część lub podstawę swojej pensji i nie musieli sami finansować 100% [z tego], mniej największych talentów przeniosłoby się do finansów lub kapitału wysokiego ryzyka, gdzie korzyści finansowe są większe — powiedział Dorsey. „I w końcu zostaliby przewodniczącymi wydziału”.

Ruth Halaban jest starszym naukowcem w Szkole Medycznej Yale i dyrektorem Yale SPORE in Skin Cancer, laboratorium badającego czerniaka. Posunęła się nawet do zniechęcenia młodych ludzi do badań nad rakiem – w tym jednego z jej dwóch synów, który, jak powiedziała, wcześnie wykazał zainteresowanie nauką – jeśli jest coś jeszcze, czym mogliby być zainteresowani. Ironia polega na tym, że Halaban jest wzorem sukcesu w obecnym systemie stypendialnym. W sierpniu zeszłego roku NCI odnowiło finansowanie na dodatkowe pięć lat i 11,5 miliona dolarów na wyspecjalizowane centrum doskonałości w badaniach nad czerniakiem.

„Jako badacz raka, przyszłość jest ciągle poza twoimi rękami” – powiedział Halaban. „Każdy recenzent grantu chce zobaczyć coś nowego, coś zaskakującego i świeżego, a nie możesz tego zrobić sam. Musisz zdobyć więcej talentów i współpracować z innymi naukowcami”.

Nie ma twardej linii między badaniami nad zapobieganiem i leczeniem raka, między różnymi rodzajami badań nad rakiem lub między przemysłem a nauką akademicką."

Ale współpraca nie zawsze jest łatwa w konkurencyjnej strukturze dotacji. Naukowcy często chronią własne tereny, dążąc do większego finansowania w swojej konkretnej dziedzinie. Brawley, na przykład, przytacza lobby dotyczące poszczególnych rodzajów raka, które często opowiadają się za większym kawałkiem federalnego tortu dla siebie, chociaż może to nie być ogólnie korzystne dla nauki o raku – a ta mentalność żebraka sąsiada pomija szerszy obraz .

„Ważne jest, aby pamiętać”, wyjaśnił Brawley, „że nie ma twardej linii między badaniami nad profilaktyką raka a leczeniem raka, między różnymi rodzajami badań nad rakiem lub między przemysłem a nauką akademicką”. Na przykład lek Pfizera Crizotinib był pierwotnie przeznaczony do leczenia raka tarczycy. Jednak naukowcy akademiccy badający chłoniaka zidentyfikowali defekt w genie, który kieruje podzbiorem nowotworów płuc i jest hamowany przez kryzotynib. Wynik? Nowa broń przeciwko rakowi płuc i doskonały przykład płynności badań nad rakiem.

„W ostatecznym rozrachunku”, powiedziała Susan Higginbotham, dyrektor ds. badań w American Institute for Cancer Research, który koncentruje się przede wszystkim na badaniach profilaktycznych, w przeciwieństwie do diagnozowania i leczenia raka, „myślę, że po prostu dużo tracimy talentu, ponieważ młodym naukowcom zbyt trudno jest się ugruntować”. A jeśli powstrzymamy ich przed zadawaniem właściwych pytań, nie ma mowy, abyśmy znaleźli odpowiedzi.

(HeroBuilders.com/AP)

Po ostatnich doniesieniach o skandalu z sekstingiem Anthony’ego Weinera, niektórzy w mediach, jak można było przewidzieć, nazwali jego zachowanie uzależnieniem. Ale bliższe spojrzenie na wymianę graficznych seksualnych wiadomości tekstowych między Dangr33 (Weiner) a Sydney Leathersem wyjaśnia znacznie więcej o tym, co nim kieruje.

Rzeczywiście, narcyzm jest podstawową obroną przed wstydem.

Na początku Weiner informuje Leathersa, że ​​ma „głęboką wadę”. Innym razem, po tym, jak powiedział jej, że patrzył na jej zdjęcia, zastanawia się, czy uważa go za „żałosnego”. W różnych momentach pyta, które jego zdjęcie najbardziej ją „podnieciło”, czy „lubi to, co widzi” (prawdopodobnie w odpowiedzi na anatomiczny obraz, który wysłał SMS-em) i czy „miałby szansę”, gdyby się spotkali w barze i próbował nawiązać rozmowę.